Simplicity
WP Temat miesiąca Partner dodatku
Za pożyczenie kilku tysięcy złotych do oddania może być… dodatkowy tysiąc. Ratowanie w ten sposób domowego budżetu szybko może doprowadzić do ruiny. Na rynku właśnie pojawiła się darmowa alternatywa – karta kredytowa połączona z kredytem konsolidacyjnym.

Jak Polacy ratują domowy budżet? "Chwilówkami", "szybkimi pożyczkami" lub "ekspresowymi pieniędzmi". Tak nazywają się oferty firm pożyczkowych. Zwykle jest szybko, zwykle jest na szybko, ale praktycznie nigdy – nie jest tanio. Pożyczając kilka tysięcy złotych na krótki okres, trzeba się liczyć z oddaniem nawet o 20 proc. większej kwoty.

Jeszcze kilka lat temu najdroższe na rynku pożyczki "chwilówki" miały oprocentowanie sięgające nie kilkuset, a kilku tysięcy procent. Choć od dłuższego czasu takie zapędy firm skutecznie blokuje ustawa antylichwiarska, to koszt szybkiej pożyczki może być wyjątkowo duży. Dla portfela będzie to bolesny cios. Pamiętać o tym muszą szczególnie osoby, które taką ekspresową pożyczką chciałyby się pozbyć kilku długów. Pierwsza pożyczka z reguły jest na przystępnych warunkach. Każda kolejna – jest koszmarnie droga.

Pożyczasz 5 tysięcy. Oddajesz tysiąc więcej

Przykład? 2 tys. zł pożyczone w jednej z firm pożyczkowych na okres zaledwie 30 dni będzie kosztować aż 400 zł. Do oddania po miesiącu będzie nie 2 tys., a właśnie 2,4 tys. zł. Realna roczna stopa oprocentowania wynosi więc dokładnie… 819,12 proc. Przy pożyczce 3 tys. zł do zwrotu jest już 3,6 tys. zł.

W ramce: RRSO jest wskaźnikiem, który pokazuje, jaki jest koszt zaciągniętego zobowiązania. W skrócie: to szybki obraz tego, ile dopłacasz za pożyczone pieniądze. W skład RRSO wchodzi oprocentowanie nominalne (pokazujące, jakie odsetki od pożyczonych pieniędzy należy płacić), prowizja pożyczkodawcy (kwota ustalana zwykle indywidualnie przez banki i firmy pożyczkowe) oraz dodatkowe koszty.

W przypadku stałych klientów – firmy pożyczkowe z reguły mają inną ofertę. I ją też prześwietliliśmy. Pożyczenie 5 tys. zł w jednej z większych firm będzie kosztować 1050 zł. To oznacza, że w ratach należy spłacić aż 6050 zł. Z tego warto dodać, że odsetki po 30 dniach wyniosą zaledwie 41,1 zł. Z kolei 1008 zł i 90 groszy to koszt prowizji. RRSO w tym wypadku wynosi 916,77 proc. Przedłużenie terminu spłaty o 7 dni kosztować będzie dodatkowe 385 zł. Wydłużenie terminu o miesiąc to już koszt 510 zł.
Oczywiście, im wyższa ekspresowa pożyczka, tym drożej wychodzi. Szybkie "10 tys." zł będzie kosztować 12 tys. zł – 2 tys. zł trafi do pożyczkodawcy w formie prowizji. Zaledwie 82 zł w formie odsetek od pożyczonych pieniędzy.

Co warto podkreślić, powyższe przykłady są realnymi ofertami działających w Polsce firm pożyczkowych. I to tych tańszych. Bez problemu w sieci i telewizji można spotkać reklamy zdecydowanie bardziej kosztownych pożyczek. I tak – bez problemu można znaleźć firmy, które oferują pieniądze przy RRSO wynoszącym 1958 proc. Mówiąc bardziej obrazowo: pożyczając tutaj 5 tys. zł, po miesiącu trzeba oddać już 6,4 tys. zł.

Najdroższa znaleziona przez money.pl oferta to RRSO wynoszące 1969 proc. (przy pożyczce na równy miesiąc). Co ciekawe, pożyczkodawca reklamuje się jako "tani". Tu do oddania po miesiącu jest o 1414 zł więcej.

Źródło: WP.PL

Wystarczy miesiąc i masz kłopot

Szybkie wyciągnięcie się z długów w takim wypadku jest mrzonką. Zwiastuje wyłącznie problemy i to już po 30 dniach. Kilkukrotnie skorzystanie z takiej właśnie "taniej" oferty rozłoży każdego na finansowe łopatki. Jak wynika z informacji Biura Informacji Kredytowej, większość biorących "chwilówkę" spłaca już kredyt bankowy. Wniosek? Szybkie pożyczki bardzo często uzupełniają domowy budżet w palących sytuacjach. I często są remedium na inne długi. Jak już pokazaliśmy – kosztownym remedium.

A bank? Kredyt w banku również na kwotę 5 tys. zł, z 30-dniowym terminem zapłaty będzie kosztował… 54 zł. Do zwrotu będzie 5054 zł. To oznacza, że RRSO wynosi 13,8 procent. Pożyczka 2 tys. zł kosztować będzie 22 zł. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy w grę wchodzi kilka zobowiązań. Spłata jednego długu kolejnym zobowiązaniem nie jest dobrym pomysłem, bo koszty pożyczek się kumulują. Jak wtedy poradzić sobie ze spłatą kilku rat kredytów czy pożyczek? Doskonale znaną kartą kredytową, która dziś nie służy już tylko do kupowania biletów lotniczych.

10 tysięcy pożyczasz i tyle oddajesz

Citi Handlowy wystartował niedawno z promocją łączącą kartę kredytową Simplicity z ofertą kredytu konsolidacyjnego. To oferta zarówno dla osób, które po prostu poszukują gotówki na bieżące wydatki, jak i szukają sposobu na zmniejszenie comiesięcznej raty już spłacanych zobowiązań. Karta kredytowa jest w tym wypadku niczym kredyt konsolidacyjny do 10 tys. zł. Czas spłaty rozłożony jest na 12 miesięcy, RRSO wynosi dokładnie 0 procent. W ramach akcji koszt każdej pożyczonej złotówki jest zerowy.

Chcesz mieć kartę kredytową? Masz kartę kredytową. Chcesz skorzystać z kredytu konsolidacyjnego? Możesz do tego wykorzystać wspomnianą kartę. W ramach jednego "plastiku" dostępne są dwie funkcje.

W ramce: Kredyt konsolidacyjny to propozycja dla osób, które mają kilka zobowiązań i chciałyby je połączyć w jeden kredyt z niższą ratą. W efekcie nie trzeba pamiętać o różnych terminach spłat – liczne zobowiązania są łączone w jedno. Z reguły do uzyskania jest wyraźnie niższa rata i dłuższy okres spłaty. Co istotne, konsolidacji podlegają nie tylko pożyczki gotówkowe.

Oczywiście zobowiązań za nas nikt nie spłaci. Jednak, zamiast ratować się kosztownymi chwilówkami, można po prostu zmniejszyć miesięczne raty. Łącząc kilka kredytów w jeden, możesz spłacać jedną ratę zamiast wielu. Jeżeli taka możliwość nic nie kosztuje – jak w przypadku oferty Simplicity – to dlaczego nie korzystać? Na rynku dostępne są kredyty konsolidacyjne, jednak nie oferują zerowego oprocentowania. Z reguły RRSO wynosi w nich od kilku do kilkunastu procent. To i tak zdecydowanie taniej niż chwilówka, jednak wciąż więcej niż oferuje karta kredytowa banku.

Jak karta Simplicity wypada na tle chwilówek?

RRSO wynosi dokładnie 0 procent. A to oznacza, że spłacając każdą ratę, spłaca się jedynie pożyczony kapitał. Nie ma prowizji, nie ma oprocentowania. Korzystając z 5 tys. zł, na karcie kredytowej Simplicity do zwrotu będzie 5 tys. zł w ciągu 12 miesięcy. Comiesięczna rata wyniesie 416 zł. Oferta obowiązuje od 20 listopada 2018 roku do 21 maja 2019 roku.

Warto dodać, że w takim układzie zyskuje się jeszcze dodatkowe możliwości. Po pierwsze – karta kredytowa nie ma żadnej opłaty rocznej. Dodatkowo Citi Handlowy nie pobiera opłat za powiadomienia SMS. Efekt? Dzięki bezpłatnym powiadomieniom SMS zawsze wiesz jakich transakcji dokonałeś i jaki jest twój limit zadłużenia. Kartę bez problemu można podpiąć z telefonem i płacić w ramach Google Pay.

Jak skorzystać z darmowej karty kredytowej

Po prostu aplikuj o kartę kredytową Citi Simplicity – wypełnij formularz, a doradca oddzwoni do ciebie i pomoże złożyć wniosek, jeżeli jesteś zainteresowany konsolidacją innych zobowiązań.

Podczas rozmowy z doradcą podaj kwotę zadłużenia, które chcesz spłacić, oraz numer swojego konta, na które trafią środki. W ciągu 2 dni roboczych od otwarcia karty środki z limitu karty zostaną przelane na twoje konto. I wtedy każdy może z nich samodzielnie spłacić zadłużenie w innych bankach.

Podstawowe wymagania są krótkie. Z oferty mogą skorzystać osoby, które mają minimum 18 lat. Minimalny dochód netto to 1200 zł. Jednocześnie trzeba udowodnić zatrudnienie w obecnej firmie przez minimum 3 miesiące. Dla osób z działalnością gospodarczą sytuacja jest inna: działalność musi być prowadzona przez minimum 2 lata, minimalny dochód to 2,5 tys. zł netto.
Oferta dostępna jest wyłącznie dla nowych klientów. Przyznanie karty kredytowej uzależnione jest od pozytywnej oceny zdolności kredytowej przez Bank Handlowy w Warszawie.